Człowiecze dokąd zmierzasz? Takie oto pytanie ostatnio ciśnie mi się na usta. Kiedy
oglądam jakąś transmisję sportową zazwyczaj dostaję prawdziwych palpitacji serca. Oto bowiem w najmniej spodziewanym
momencie na ekran wskakuje jakaś reklama np. browaru Tychy. Tak na marginesie to nie mam nic do piwera of coz, ale bez
przesady panowie z telewizji. Co za dużo to i świnia nie chce. A najbardziej irytuje mnie to że by zadośćuczynić kamerze i
pieniądzom, a w związku z tym wymogom TV, zmieniany jest nie tylko czas trwania widowisk sportowych, ale także ostatnio
dosyć często reguły i regulaminy poszczególnych dyscyplin. Oczywiście jako główny powód podaje się nie większe dochody,
ale zwiększenie atrakcyjności i widowiskowości dla zwykłego szarego entuzjasty sportu, co jest po prostu wierutną
bzdurą. Dla mnie totalną bzdurą żeby nie powiedzieć hańbą jest tak niekiedy frywolnie zmieniać od lat już używane i
sprawdzone zasady.
Oto przedstawię Wam trochę suchych faktów na temat nowych zmian, które chcą
zafundować nam spece od przekrętów. Aż się czasami serce kraje...
| BOKS. |
Stare czasy starć: trzy razy po trzy minuty zamieniono na cztery razy po dwie minuty.
|
| TENIS. |
Istnieją wielkie naciski, aby skrócić mecz. Uchwalono także że przy stanie 40:40 każde udane
zagranie rozstrzyga.
|
| SZERMIERKA. |
Testowane są przezroczyste maski na twarzach, by było wiadomo jak wygląda fizjonomia zawodnika,
jak walczący reaguje. Rozważa się także użycie kolorowych kling i strojów.
|
| BIATHLON. |
Testowana jest broń laserowa, przy której widoczny staje się lot pocisku.
|
| SIATKÓWKA. |
Znaczne skrócenie czasu gry po zastosowaniu przepisu, że każda udana akcja, bez względu na to kto serwował, przynosi
punkt. Niestety spowodowało to iż zawodnicy bardziej szanują piłkę i przestano serwować piłkę z wyskoku, co było bardzo
efektownym zagraniem. Zmieniono także punktację w setach. Teraz gra się do 25 punktów.
|
| TENIS STOŁOWY. |
Pamiętam jak kiedyś miałem wielkie problemy z przestawieniem się z gry białą piłeczką na zielonym stole na piłeczkę
pomarańczową i szary stół. Dziś wielcy tego świata chcą pójść jeszcze dalej proponując wprowadzenie większych
piłeczek, przez co gra przy ewentualnym podniesieniu wysokości siatki, stałaby się wolniejsza i bardziej przejrzysta dla
telewidza. |
Na sam koniec zostawiłem królewską dyscyplinę sportu czyli: PIŁKĘ NOŻNÂ.
Już pewien czas temu wprowadzono zwłaszcza na ośnieżonych murawach, kolorowe
piłki - czerwone, pomarańczowe lub różowe (sic!). Od niedawna sędziowie mogą prowadzić mecze w kolorowych ubiorach. Teraz
natomiast stare dziadki z FIFA spekulują na temat podziału meczu na 3 części, albo nawet cztery kwarty, by koniecznie
wygospodarować w przerwach między owymi częściami przerwy na pieprzone reklamy. Proponowane są także:
- zniesienie spalonego
- zwiększenie rozmiarów bramki
- obsadę meczu dwoma sędziami
- sędziami mogą być kobiety (sic!!!!)
- wykop zamiast wrzutu z autu itp.
Ostatnio sam szef światowego futbolu, Sepp Blater zaproponował zwiększenie
częstotliwości rozgrywania mistrzostw świata - co dwa lata, zamiast jak dotychczas, co cztery. To musi być niezły typ.
Jak na Szwajcara przystało, pewnie obliczył wszystko z zegarmistrzowską precyzją. Bo niby dlaczego kibice nie mieliby
oglądać więcej meczów? I będą oglądali! Nie tylko na mistrzostwach świata co dwa lata. Piłka na igrzyskach olimpijskich
też musi być. No i trzeba jeszcze gdzieś upchnąć mistrzostwa Europy. Ostatecznie piłkarze są do grania, a nie do
odpoczywania. Dlatego powinno się zagospodarować ich czas na maksa. Dobrze że UEFA zapowiedziała już powiększenie Ligi
Mistrzów. Będzie więcej meczów. Doskonale! Należałoby jeszcze pomyśleć o jakiś rozgrywkach regionalnych. Tak dla
reprezentacji narodowych, jak i drużyn klubowych. Na przykład Puchar Europy Środkowo-Wschodniej, Południowej, Północnej
itd. Takie rozgrywki oczywiście powinny być także rozgrywane i na pozostalych kontynentach. Gdyby dla tych nowych imprez
zaczęło brakować terminów, drużyny klubowe mogą grać w poniedziałki, a reprezentacje w piątki. Zwycięzcy wszystkich
rozgrywek spotkaliby się we Wszechmistrzostwach Mistrzostw i Pucharów, najpierw co cztery lata, później już co dwa. Dla
sprawniejszej organizacji mogłyby się one odbywać rownolegle z inną imprezą (choćby "zwykłymi" mistrzostwami świata). Te
same zespoły mogą przecież grać w meczach jednego turnieju przed południem, a drugiego wieczorami. Ostatecznie piłka nożna
to dyscyplina dla profesjonalistow, a ci powinni sobie radzić w każdych warunkach. A gdzie odbyłby się finał finałów?
Oczywiście w domu wariatów!!!
Jak sami widzicie, całe to rozkomercjalizowanie prowadzi tylko do bagna. Coś
trzeba z tym zrobić! Czas ku temu najwyższy. Za chwile może być już za późno. A może by tak mały atak terrorystyczny na
Wembley??? Gepard/Dial & D.K.
|